Przez wieki wiedza była rezerwowana dla elitarnej grupy, która dzięki posiadaniu odpowiednich zasobów intelektualnych, mogła kontrolować nie wyedukowaną większość społeczeństwa. Wąska grupa ludzi przekazywała sobie tajemną wiedzę jedynie między swoimi rodzinami. Największe uczelnie przepełnione były jedynie ludźmi „szlacheckiego” pochodzenia.
Tak też uczelnie rozwijały swój edukacyjny biznes. Mało tego, prostemu chłopstwu zakazano czytać i myśleć logicznie. To przecież mogło powodować wzrost świadomości, w konsekwencji czego niezadowolony ze swojego poziomu bytowania chłop mógłby jeszcze jakiś bunt wzniecić. Obalenie panującego porządku nie było na rękę ani panującym, ani uczelnie tego nie chciały. Jest takie powiedzenie, że garnitur leży dobrze dopiero w trzecim pokoleniu. Tak też uczelnie bały się nowobogackich, którzy niszczyli reputację wyrobioną przez wieki. Tak zgnuśniałe rozumowanie pokutuje po dziś dzień. Niestety uczelnie są siedliskiem zaprzaństwa, kumoterstwa i nepotyzmu.
Brak komentarzy.
Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.